Zagrożenie zarażeniem koronawirusem
Jeżeli powziąłeś wiadomość, iż ktoś w tym zakresie nie przestrzega zasad zadzwoń: 32 716 3333


"Górnictwo - transformacja pod presją" - PGG S.A. w dyskusji na Europejskim Kongresie Gospodarczym

Data publikacji 04.09.2020r.

O problemach i perspektywach polskich kopalń węgla kamiennego dyskutowali w piątek 4 września uczestnicy sesji "Górnictwo - transformacja pod presją" podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.

Artur Soboń, sekretarz stanu w Ministerstwie Aktywów Państwowych, wyznaczony na pełnomocnika rządu ds. transformacji spółek energetycznych i sektora górnictwa, ocenił, że obecna sytuacja branży nie jest łatwa. Przyszłoroczny spadek popytu na węgiel ze strony energetyki oszacował na 7 mln t. Dodał, że wynika to z modelu polityki klimatycznej w Unii Europejskiej. Produkcja energii z węgla zmniejsza się i jest to stały trend, a górnictwo musi na niego odpowiedzieć. Wiceminister podkreślił, że konieczna jest także zgoda społeczna na transformację.

- Jej skuteczność nie polega na szybkich działaniach, tylko na działaniach uzgodnionych - zastrzegł Artur Soboń. Dodał, że mówimy o perspektywie kilku dziesięcioleci.
- Jako państwo będziemy szczodrzy - zapowiedział, wyliczając takie instrumenty wsparcia, jak m.in. fundusze unijne w ramach sprawiedliwej transformacji, urlopy pomostowe, osłony finansowe dla odchodzących z branży.
- Od początku do końca będziemy rozmawiać ze stroną społeczną – podkreślił wiceminister.

Tomasz Rogala, prezes Polskiej Grupy Górniczej S.A. przypomniał, że zaledwie przed trzema laty prezentowano strategię PGG S.A. po połączeniu z KHW i określono wówczas, że głównym zadaniem firmy będzie zabezpieczenie potrzeb energetyki zawodowej.

- Mówiąc w skrócie: sektor górniczy będzie wyglądał tak, jak zapotrzebowanie na węgiel ze strony elektrowni - powiedział prezes Tomasz Rogala i dodał, że nie da się znaleźć innych, nowych rynków zbytu, aby relokować na nie produkcję.

W jego ocenie dzisiejsze trudności kopalń są złożone, podyktowane takimi czynnikami, jak Covid-19, który doprowadził do zmniejszenia popytu na elektryczność w gospodarce, co odbija się głównie na węglu kamiennym; opłaty emisyjne CO2, które mają potężny i negatywny wpływ na górnictwo oraz wewnątrzsystemowy przyrost mocy OZE, które wypierają węgiel energetyczny z miksu.

- Zmiana, o której mówimy, tak naprawdę trwa w górnictwie od trzydziestu lat. Polega na dostosowaniu wielkości produkcji do zapotrzebowania na rynku. To, co musimy zrobić i co staje się największym wyzwaniem, to zaprogramować tę zmianę w taki sposób, by była akceptowalna dla wszystkich głównych uczestników procesu: są to spółka ze swoja koniecznością umieszczenia się w rzeczywistości rynkowej, strona społeczna ze swymi wymaganiami, oczekiwaniami, roszczeniami i żądaniami oraz rynek, który bezwzględnie określi na liczbach, ile energii potrzebujemy z węgla i ile możemy sprzedać - mówił Tomasz Rogala.

- Zadanie, które stoi przed spółkami górniczymi, w tym przed największą spółką, jaką jest PGG S.A., to przygotować tę zmianę, wyjaśnić ją i zaimplementować - powiedział prezes PGG S.A. dodając, że przekłamywanie, czy omijanie liczb warunkujących sytuację rynkową, będzie miało bardzo negatywny skutek dla spółki, a w jeszcze większym stopniu dla pracowników.

- Zmiana, która rozpoczęła się w latach 90. XX w., gdy 96 proc. produkcji energii elektrycznej w Polsce opartych było na węglu, trwa. W 1990 r. w kopalniach funkcjonowało 960 ścian wydobywcznych, dzisiaj tylko ponad 70. Wszystkie nasze doświadczenia uzyskane w tym czasie powinny zostać wykorzystane w taki sposób, aby uczestnicy procesu mogli się zgodzić na zmianę i aby nie wywoływała ona nadmiernych emocji - powiedział Tomasz Rogala.

- Polityka klimatyczna i opłaty CO2 to główne powody zamykania sektora górnictwa węgla kamiennego w Polsce - ocenił Tomasz Rogala. Sektor węglowy nie będzie w stanie skompensować potężnych kolejnych opłat klimatycznych.

- Nieprawda, że górnictwo adresuje nadmiernie wysokie ceny dla energetyki zawodowej. To nieprawda. Ułożyliśmy współpracę w oparciu o kontrakty długoterminowe, a ceny zostały zbudowane na podstawie średnich cen z ostatnich kilku lat. Nie można oczekiwać od sektora, że w momencie, gdy ceny węgla w imporcie są wysokie, będzie on produkował po niskich cenach na rynek, a kiedy ceny w imporcie spadną, to jeszcze bardziej obniży ceny węgla w kopalniach. To bardzo trudne do uzasadnienia w ramach prowadzonego dialogu społecznego. Zgoda, że otoczenie się zmienia, zgoda, że musimy za tymi zmianami podążyć. Ale nie da się lub będzie bardzo trudno pogodzić ze sobą z jednej strony brak środków osłonowych (takich, jak np. w modelu niemieckim), z drugiej strony twierdzenia o jakoby neutralnym wpływie opłat CO2 na system, z trzeciej strony oczekiwania naszych klientów, żeby w każdych warunkach nasza cena była dużo niższa od innych uczestników rynku - podkreślał Tomasz Rogala.

Artur Wasil, prezes LW Bogdanka powiedział, że jego spółka w przypadku ewentualnej integracji sektora chciałaby zachować niezależność, na której "zbudowała swoją siłę". Ocenił, że Bogdanka może stać się przykładem ustabilizowanej transformacji energetycznej.

Marcin Roszkowski, prezes Instytutu Jagiellońskiego podkreślał, że transformacja energetyczna wymuszona została nie tylko przez regulacje unijne, ale także przez postęp technologiczny i rosnącą świadomość społeczną. Podkreślił, że ryzyka transformacji dotkną szczególnie takich miejsc, jak np. Ruda Śląska, Bogatynia, Bełchatów.

- Inni już te drogę przeszli. Świat wygląda zupełnie inaczej od wielu lat, wajcha na rynku finansowym została przestawiona, polscy politycy spóźnili się i za to płaci teraz polski konsument i rynek - mówił Marcin Roszkowski.

Janusz Olszowski, prezes Górniczej Izby Przemysłowo-Handlowej ostro skrytykował przebieg transformacji energetycznej:

- To bezwzględna i ordynarna walka z węglem, z paliwami kopalnymi, jaka toczy się w Unii Europejskiej. Nie dajmy się zwariować. Nie mam złudzeń, że Polska tej wojny nie wygra, bo jesteśmy jedyni w UE, inni z polityką eliminacji węgla już się zgodzili. Aby przyspieszyć eliminację tego paliwa i górnictwa, stworzono fundusz "sprawiedliwej transformacji" - ocenił prezes GIPH.
Dodał, że Polska jako jedno z nielicznych państw nie posiada nadal polityki energetycznej, nie wiemy, jakie będzie zapotrzebowanie na węgiel. Strategia dla górnictwa przyjęta w 2018 r. nie jest zdaniem prelegenta realizowana. Janusz Olszowski wyraził nadzieję, że nowy pełnomocnik rządu być może upora się z tymi problemami.

- Decyzje strategiczne muszą zostać podjęte na poziomie rządu, rynek tego nie załatwi. Zmiany, jeśli mają zachodzić, muszą generować pozytywne skutki - podsumował prezes Janusz Olszowski. Zasugerował, że państwowe banki i instytucje finansowe mogłyby przeciwstawić się trendowi, który na rynku finansowym wytworzyła "religia antywęglowa".

Mirosław Bendzera, prezes spółki Famur S.A. zauważył, że sprawiedliwą transformację trudno będzie przeprowadzić bez uwzglednienia szeroko pojętego zaplecza górniczego, które jest immanentną częścią łańcucha dostaw.

- Odnosimy wrażenie, że ta część jest pomijana w dyskusjach - ocenił szef Famuru. Jego zdaniem proces zmiany jest nieodzowny, ale trzeba podejść do niego systemowo i wykorzystać doświadczenia państw, które już go przeszły. Np. w Niemczech przekazano sektorowi ponad 300 mld euro wsparcia, co pokazuje, że planowany obecnie poziom wsparcia ze strony UE powinien być znacznie wyższy. Restrukturyzacja na zapleczu górnictwa w Polsce ociera się o utratę możliwości produkcyjnych w prywatnych spółkach, które powinny znać przyszłe warunki, aby móc wytworzyć nowy model biznesowy. Skalę problemu obrazuje ilość kilkuset tysięcy etatów związanych na zapleczu okołogórniczym z sektorem energetycznym. Lata transformacji w firmach budowy maszych i urządzeń górniczych doprowadziły do daleko posuniętej profesjonalizacji, zbudowano znakomity potencjał i kompetencje, które trzeba wykorzystać w projektach transformacji.

- Z niepokojem patrzymy w przyszłość - potwierdził Henryk Stabla, prezes PKiM Carboautmatyka S.A. Zwrócił uwagę, że trzeba przyjąć jeden z modeli - niemiecki z rozpisanym scenariuszem zmian lub angielski - gwałtowny. Najgorszym rozwiązaniem byłby napływ inwestorów zagranicznych, którzy bez nas zadecydują o przekształceniach. Nie powinniśmy zmarnować istniejącego potencjału. Na kształt miksu w połowie XXI w. w Polsce zdaniem Henryka Stabli trzeba spojrzeć realistycznie, gdyż nie stać nas na budowę energetyki jądrowej, a OZE nie zastąpią likwidowanych mocy konwencjonalnych.
Zwrócił uwagę na problem zagospodarowania terenów pogórniczych, aby jak najlepiej wykorzystać je z pożytkiem dla mieszkańców.

Wojciech Kałuża, wicemarszałek województwa śląskiego, mówił o zagrożeniach, na które transformacja narazić może miejscowości regionu.

- Samorządy mierzą się od trzydziestu lat z wyzwaniami transformacji energetycznej - mówił wicemarszałek, powołując się na przykład Żor, skąd pochodzi.

- Wspólnie ze stroną rządową jako samorządy próbujemy znaleźć sposoby, aby cały proces jak najbardziej "wypłaszczyć" - powiedział Wojciech Kałuża. Zwrócił uwagę, że wiele projektów wpisano do tzw. programu dla Śląska bez przemyślenia i oceny ich realności.

Dennis Schwindt, prezes HMS Bergbau, która zamierza wybudować nową kopalnię węgla w Orzeszu, stwierdził, że węgiel nadal będzie podwaliną polskiej energetyki w ciągu 30-50 najbliższych lat. Jego grupa inwestycyjna związana z kapitałem ze Szwajcarii, USA i Niemiec ma zamiar zrealizować projekt o wartości 900 mln zł, tworząc ok. tysiąca miejsc pracy i generując setki milionów podatków i opłat publicznych. Tym, co przyciąga inwestorów do polskiego górnictwa, jest m.in. wysoko wykwalifikowana siła robocza oraz zaplecze naukowe. Natomiast prywatne przedsięwzięcia zagraniczne w górnictwie nie powinny być opóźniane ani blokowane.

- Nie idżcie niemiecką drogą, to bardzo drogie, proszę robić to inteligentnie, kosztowo wydajnie, zapraszając inwestorów zagranicznych, aby jak najlepiej funkcjonowali na rynku - przestrzegał Dennis Schwindt.

Janusz Steinhoff przewodniczący rady Krajowej Izba Gospodarczej, wicepremier i minister gospodarki w latach 1997-2001, zwrócił uwagę, że sektor górniczy musi zachować rentowość.

- Środki publiczne nie mogą być przeznaczane na dotowanie produkcji węgla, lecz na humanizację nieuchronnych procesów ekonomicznych - powiedział Steinhoff. Zauważył, że koszty produkcji w polskich kopalniach należą do wysokich i polskiemu górnictwu bardzo trudno jest zachować konkurencyjność. Likwidowanie kopalń trwale nierentownych będzie nieuchronne, stworzy szanse dla dobrych zakładów górniczych. - Trzeba jednak te procesy dokładnie zaplanować. Brak przyzwolenia społecznego na procesy restrukturyzacyjne wynika z nieodpowiedzialności i populizmu klasy politycznej. Przed obecnym rządem stoi ogromne wyzwanie, aby rozpisać harmonogram działań na 20 lat do przodu, tak, jak zrobili to Niemcy. Nie można likwidować kopalni, jeśli nie rozwiąże się problemu społecznego - mówił Janusz Steinhoff.

- Może unikniemy scenariusza, w którym górnictwo będzie szybciej redukować swoje moce produkcyjne, niż elektrownie węglowe, które w tej sytuacji byłyby skazane na zwiększający się import węgla - dodał Janusz Steinhoff. 

Wiceminister Artur Soboń przyznał, że odpowiedzialność polityków jest konieczna w procesie transformacji, a rola małych i średnich firm oraz samorządów może być kluczowa. Przyjęty model musi być transparentny, zrozumiały, ale musi też uwzględniać bezpieczeństwo państwa. Odpowiadając na obawy Bogdanki wiceminister uściślił, że w planach integracji spółek sektora, nie mówi się nigdzie o redukcji do jednego podmiotu. Inaczej w ramach grup należy postepować z rentownymi kopalniami, a inaczej z tymi, które nie rokują.

- Z Unii Europejskiej wychodzić nie zamierzamy, więc musimy się dostosować, ale przykład utrzymania węgla koksującego jako paliwa strategicznego w UE pokazuje, że są także możliwości dalszego rozwoju poszczególnych kompetencji w górnictwie - tłumaczył Artur Soboń. 

Import węgla do Polski - podkreślił wiceminister - udało się zmniejszyć, żadna z państwowych spółek nie importuje w tej chwili surowca.

- Relacje między kopalniami i energetyką co do cen nie są łatwe, ale współpraca powinna być oparta na długoterminowej strategii cenowej - zapowiedział wiceminister Artur Soboń.

Uczestnicy pytani o swoją wizję górnictwa w 2040 roku, rozwijali własne obawy i nadzieje. Artur Wasil wspomniał m.in., że powinniśmy unikać błędów, jakie popełnili w transformacji np. Niemcy, doprowadzając m.in. do wysokiego bezrobocia w niektórych miejscowościach pogórniczych. Marcin Roszkowski z IJ zauważył, że argumenty górnictwa nie zmieniają się od kilkunastu lat, mimo że wiele zmieniło się na zewnątrz.

- Musimy mieć jakiś stabilizator systemu energetycznego. W Polsce takim stabilizatorem może być tylko energetyka oparta o węgiel. Jestem przekonany, że górnictwo będzie jeszcze istniało w 2040 r., chyba że do tego czasu zdołamy zbudować wydajne magazyny energii - mówił Janusz Olszowski. Dodał, że jesteśmy skazani na węgiel, bo nie stać nas na inwestycje w energetykę jądrową, a ceny gazu są trudne do przewidzenia.

- Czy górnictwo będzie istniało w 2040 roku? Oczywiście, że tak. Musi być tylko efektywne, sprawne, dopasowane do rynku. Przykładem przesuwania się branży górniczej w innych kierunkach jest Azja, gdzie np. w Indiach ogłoszono 42 nowe koncesje górnicze, z których połowa dotyczy przyszłych kopalń głębinowych węgla. Abyśmy jako bardzo dobrze rozwinięty rynek, który dobrze radził sobie przez dziesiątki lat, mogli nadal uczestniczyć w rozwoju, musimy zadbać o to, żeby dobrze zaplanować transformację i unikać zderzania się z takimi problemami, jak dziś, gdy firmy właściwie tylko redukują zasoby i poddawane są presji ze strony sektora finansowego - powiedział Mirosław Bendzera.

W galerii: sesja "Górnictwo - transformacja pod presją", Europejski Kongres Gospodarczy, Katowice, piątek 4 września 2020 r.
(zdjęcia Jan Czypionka - PGG) 
 

 

x Ta strona korzysta z plików cookie ("ciasteczka"). Pozostając na niej, wyrażasz zgodę na korzystanie z cookies. Dowiedz się więcej.